Miłość a pokój

Wyprowadzam Was z jeszcze jednego zła jakim była ufna wiara w rzeczy moje dzieci. Mając bowiem wszystko co potrzeba, co wystarcza do godnego życia nie otrzymujecie ode mnie daru radości. To nie wyróżnik polski na skalę Europy. To powszechny stan.

Idziecie mi starym szlakiem, którym podąża zgorzkniała Europa: wymyśl co chcesz, chciej co wymyślisz, pracuj aż zrealizujesz swój cel. Mylicie się, że ta droga, naszemu krajowi też nieobca, da wam upragnione szczęście. Tak, daje spełnienie, dotarcie do celu, lecz drogę przebywacie bez drogiego przyjaciela. On idzie za głosem serca i z plecakiem w góry.

Neutralnie wypada Polska, gdy brat zetknie się z bratem. Jeden z gór przynosi werwę, nowe horyzonty myślenia, intuicje poparte szczęśliwym powrotem ze skał. Drugi ledwo dycha, rozpycha się wśród aut na drogach i z plikiem talonów na życie niesie worek win na plecach. W momencie spotkania są równi, choć dla jednego to dolina, dla drugiego szczyt. Milknie w tym spotkaniu siostra, która nie ma na stół co podać.

Wzywam Was jeszcze raz do opamiętania. Każdy z was ma rolę do odegrania. Jeden przygotowuje chleb, drugi konie, trzeci wino. To prosty nasz świat. Odnajdziecie w nim miłość, a z nią odnajdzie wam się Jan ze swoim darem pokoju.

2025.III.05 KRK