Miłość od pierwszego dnia roku

Jubileusz, wyjątkowe wspomnienie, odnowienie w pamięci osoby, wydarzenia, gestu nakłania do szczegółowego rozważenia roli historii jako ścieżki prowadzącej nas do dzisiaj. To nasz ślad. Jak pielgrzym po zdobyciu góry może rozważać jakiego koloru szlakiem się wdrapał tak i w drodze duchowej do Serca Niemowlęcia prowadzą różne drogi. Żadnej się nie potępia choćby to była sprzątaczka, która w kościele ściera kurz przy balaskach. Swoje miejsce przy szopce ma.

Jak zaznaczyłem w Encyklikach (niech wam służą jako ślad, po którym możecie stąpać), dzieło Boga – człowiek wymaga zbawienia od spraw, które sam wymyślił i zamknął się w nich jak w piwnicy połykając klucz. Obowiązującą normą stało się nie, brak wstępu, nie ten kod. To bardzo ogranicza wolność, o którą zabiegał Jan, również Polaków po przemianach.

W imię wspólnoty narodów należy się powstrzymać przed zbytnim użyczaniem swoich własnych, osobistych, prywatnych spraw w ręce wciąż służącego inżyniera od elektroniki. Poleca się całemu ludowi dać oddech funkcjonującej infrastrukturze w formie cyfrowej sieci i przyswojenie sobie listów, relacji i filmów jako pokarm do strawienia, po którym następuje efekt i spalenie resztek w formie atramentu na kawałku papieru. Nie będziemy wracali do obiadu sprzed dziesiątków lat.

Ważne są cząstki, które pozostały w nas jako budulec tożsamości. To nasze geny duchowe. Z nich została stworzona ta mozaika na obraz Jezusa i Maryi. Skład cząstek, często dostępnych w różnej proporcji w różnych miejscach oferuje wędrowcom ziemskich dróg dopełnienie swoich braków w obrazie. Amatorów na nasze cząstki czeka walka z ich prawowitym właścicielem, który może polubownie obarować w potrzebie brata i siostrę.

Zabór, czyli przywłaszczenie sobie dominującej części brata – jego woli – znajduje potępienie w oczach świętego prawa do życia. Wyraża się ono właśnie poprzez możliwość dokonywania wyboru według własnego uznania. Nakładanie na ludzką rodzinę wymogów, aby każdy z każdym się rozliczał i deklarował co zrobił bratu, a od tego odprowadzał haracz dla władz, urąga miłości i czyni zaporę dla przepływu Bożych łask.

Mimochodem wkracza cenzura słowa jako zapisana notatka co kto i kiedy powiedział, do której można w niepamięć sięgać. Utrudnia to pełne wybaczenie i odpuszczenie, gdy każdy coś na drugiego w cyfrowych teczkach trzyma.

Efekt – pat. Braki ludzi na ulicach miast, cisza w tramwajach, śmierć w relacjach. Strach przejął nad wami kontrolę, tak się boicie narazić. Tego się nie bał Jan. Każdemu oświadczam, że można, nawet wypada, się poprawiać. Nawet jak już głosu nie ma, można się posłużyć kimś, kto z tych samych zbudowany jest cząstek i dać mu myśli do wyrażenia post mortem.

Nie dajcie się karać za podążanie śladami Świętego Ojca. To pewna droga do Nieba. Po słowie następuje nadzieja na spełnienie tego, co napisał Jan. Wolę napełnić was miłością, by każdy serce, każdy pokoju pełno miał. Z tą władzą nad sobą puszczam was w nowy rok. Zatroszczcie się o moje dziedzictwo w Was. Tak pozostaniecie w moim, jak i Jan w sercu Ojca.

2024.I.02 KRK SJPII