Odczuwam ból i smutek każdego dziecka po złych wyborach na jakie się naraża człowiek w konsekwencji pokładania nadziei w sobie. Ten manewr wojenny nakazuje zamknięcie się w sobie i zbrojenie na wszelką ewentualność. Śmierć, zamach, zdrada, zranienie, starość, kalectwo, cierpienie … litania p.t. strach.
Pozorne ubezpieczenie odcina opatrzności rękę, dążąc do wyeliminowania Boga z równania życia, a podstawienie w miejscu decydenta ekonoma, który straty podlicza.
Ukochałem Was miłością, która nie zna granic, tym zjednałem waszą przychylność, wstęp do waszych domów i serc. Nie wyrzucajcie mnie. Potrzebuje ciepła i wspomnień z drogi, którą przeszliśmy razem za życia. To zmarłego ożywia i duch, choć słaby, odzyskuje dawną moc sprawczą. Nieobce mi są przekleństwa, lecz zabija zmowa milczenia i chodzenie wciąż w poprzek mojej woli. Ani tak ani nie. Pieszy, który w lewo i w prawo chodzi po pasach.
Oddajcie mi lejce waszej woli. Tym aktem zakańczam apel o dobre wybory. Nowy dzień – pora zacząć nowy trakt. Ufność wyznacza granice na jakie Jan może was zabrać – pagórek koło Wadowic – tak to na dzisiaj wygląda.
2025.VI.02 SJPII KRK