Wola moja rozpostarta nad naszym krajem ziszcza się, realizuje, uczynnia poprzez członki me. To wy, moje drogie dzieci. Skąd to wiem? Czynicie to, co zapisuje nad wami do wypełnienia na dziś dzień.
Czy nie pamiętacie powtarzanego w czytaniach skandalu, na jaki Jezus, Nasz Umiłowany Święty Ojciec naraził się odpowiadając na pytanie kto jest jego bratem? Część z was tą odpowiedź zna – każdy wiedział – Jakub i Juda i ich bracia, bratankowie św. Józefa. Dziwił lud ten fakt, iż ich nie wywyższał prosząc przed majestat. To pytanie – dlaczego nie ma ich przed nami – oznaczało brak zrozumienia dla duchowego synostwa.
Tak wypełnia się mój plan, moja wola, moja rola Ojca. Mam nadzieję, że rozumiecie, że ktoś musi decydować. Moja głowa mówi tak na wszelkie inicjatywy rozwoju w pokoju. Ten szlak miłosiernego rozwoju nazywam nauką. Nie kończy się ona świadectwem ze szkoły z paskiem i smacznym poczęstunkiem na rynku w Wadowicach, ale na rozeznawaniu swego miejsca tu i teraz.
Wczuwam się w was i dyskretnie udzielam się z mocą niebieskiego nauczyciela. To codzienna praca nad Tobą moja córko, mój synu. Zechciejcie mi uwierzyć, że nie jesteście sami, mimo że nie ma nikogo obok Was. Jestem na Wasze wezwanie.
Muszę się Wam przyznać, ze słabości do śpiewu i żaglowania po falach barką. To mój apostolski skład tak dobrze wyraża życie i przemijanie czasu w wędrówce, zbliżaniu się do Serca pałającego miłością. Ta droga nigdy się nie kończy. Uwielbiam czas umierania dla Was, bo budzę się na nowo. Staję się Bogiem przez podobieństwo, na wzór, prawdopodobieństwo zachowań. Zwykły Karol.
Daję do przemyślenia i zrozumienia ten cud miłości. Pragnę tego dla Was, abyście zechcieli się poddać pod działanie mojej woli prostym TAK dla planu Jana. Moment zgody otwiera serca na przepływ łask i moc woli. Potem… dzieje się cud.
Bombardowania nie było, dzieje się moja wola, nie wasza. Kosztem był złoty strzał. Oznacza to, że Jan ryzykował swoje istnienie, aby zagasić ten pożar w waszych głowach. Zrozumcie wreszcie, że pokój, dobrobyt, życie zdobywa się, zaskarbia, rozmnaża poprzez ofiarę, nawet cząstkową na kolanach z życia a w rzeczywistości duchowej istnienia w waszej pamięci, której coraz mniej. A tyle było deklaracji, że o mnie nigdy nie zapomnicie. Aż żal wspominać te chwile euforii z nagłego dobrobytu za papiestwa Jana. Co wy teraz poczniecie?
Tak was kocham, że zostawiam pole do decydowania, choć rzadko widzę rosnący na nim smaczny owoc. Częściej kapusta kwaszona. Odczynia ją święta woda, potok łez Matki Mej Ojczyzny i cieknąca z bólu duchowa Krew Ojca Świętego.
2025.IX.26 SJPII KRK