Mój konik

Personalizm, idea, system myślenia, nurt filozofii oddający hołd Bogu w drugiej osobie przyszedł do Karola, ściśle stroniącego od zjaw w formie łez i bólu brata. Ten Starszy Brat, często prześladowany jako Żyd, kapłan, człowiek zjawił się przyszłemu Janowi w ucisku Kalwarii niedaleko Wadowic. Nie do zniesienia w żadnych czasach, warunkach, okolicznościach chęć odebrania człowiekowi godności, którą posiadł w momencie poczęcia. W tym wyraził Stwórca miłosierdzie by swoje cząstki istnienia podarować parze w akcie poczęcia.

Czystość myślenia ponosi nas na szczyt filozofii, gdzie uzgadnia się z nauką niesprzeczną teologią. Podstawy bezsprzecznie rozumowe, wg których wykuwa kowal nauk swe ścieżki myślowe spotykają się w szczycie z prawdą objawioną doświadczeniem często duchowym. To fenomen.

Widzicie już ten przesmyk, którym pielgrzym wdarł się na kalwaryjski szczyt idąc wciąż nowymi szlakami z Wadowic? Ktoś go fenomenalnie prowadził choć Ojca, Matki, Brata ziemskich już nie miał. Lecz odczuwał, że choć nie ma jest.

JEST imieniem Boga, stąd już krótka droga do Pasyjnego Sanktuarium i zwrócenia swych oczu na obraz Matki, która choć nie żyje z obrazu wszystkie znaki zapytania w proste skróty wyrównuje. Stąd doświadczenie wiary.

Gdy te sprostowania zaczynają układać umysł człowieka oczytanego w uporządkowany schemat myślenia dążący do jedności rodzi się odczucie współmyślenia, komunii, obcowania z Prawdą. Nie godzi się nikt z prawem objawionym dopóki nie uzna, uzgodni, złączy go z przekonaniem odziedziczonym po przodkach. To rola, którą hektarami można uprawiać przez życie.

Zamysł mój, by uzgodnić, zjednoczyć, zbudować więź z Tym, który JEST i żyć w świetle PRAWDY. Zrealizował się, gdy został zraniony, cierpiał i modląc się zyskiwał przebaczenie dla swoich, naszych przodków stanowiących poważną wyrwę w drabinie do Nieba. Traktujcie ten skrót myślowy dosłownie jako przejście przez coraz bliższe stany duchowe do Miłującego Serca, przy bramie do których stoi ktoś skrzywdzony przez dziadka dziadka. Wstępu nie da, aż załagodzi się spór.

Stąd brała się niewidzialna zapora, której przed Janem Polak, Słowianin … przekroczyć nie zdołał. Dopiero cierpienie, praca bezinteresowna często latami dla ogólnego dobra dała wyzwolenie z sideł.

Pracę nazywa się w skrócie czynem, a uczynnienie podporządkowaniem woli, która nie całkiem od nas pochodzi, choć niekoniecznie sprzeczna z rozumowaniem. Tryptyk filozoficzny osoba i czyn domyka wspólnota, jako więź serc, która wolę wyraża.

Jan pragnął, pragnie, błaga, aby wspólnota jedna, zgodna, żywa ukierunkowała swe wysiłki na chwałę Majestatu Stwórcy, Boga zaszytym w cząstce widzialnej serca człowieka. To nastawienie dało wyraz w staraniach, aby podnieść uniżonego człowiek na całej Ziemi i w jej zakamarkach do godności Dzieka Boga. To się częściowo udało, choć człowiek już najedzony i obuty zapomniał skąd wyszedł.

2025.X.31 SJPII Łagiewniki