Droga postępowania

Subiektywność odbioru spraw, możliwość dotarcia do sedna, szczególnie zagmatwanego supełka pojawia się z chwilą, gdy otoczenie tej kulki przestanie ją owijać i poruszać, a w środku człowiek. Niewiarygodne by ktoś naprawił tramwaj jak jedzie lub pomalował pociąg w biegu, wyjdzie zmaza. Z tym się zgodzić jako podstawa pojednania. Trzeba odpocząć od prac. To nie tylko prawo ale i obowiązek z przykazania.

Do rozwikływania zagadki jaką jestem sam nie brać się. Przyjdzie pomoc w odpowiedniej kolejności. Był głaz, teraz skruszone serce uzyskało nowy, żywszy blask. Uderzenia jak dłutem rzeźbiarza skrawają naddatek, a pozostawiają całość według napisanego wcześniej planu. Szczególnie mieć tą pewność, że jeżeli z larwy może powstać motyl, to z kloca da się wyciosać arcydzieło na skalę archanioła. Jeszcze nie lata, ale w zamyśle mocowania do skrzydeł ma.

Nie inaczej ma się z pracą. Wyrusza człowiek z pustymi rękoma, a wraca bez życia z plikiem śmieci w ręce. I co teraz? Dusza potrzebuje uzgodnienia ze Stwórcą, co zrobiła że zostało po życiu palenisko i popiół. Gdzie złoto, kadzidło, mirra dla Ojca? To nie drobny szkopuł, ale istotne zaniedbanie pomijać po co to wszystko i całe zamieszanie. Dobra droga objawia się spokojem i solidnym wykonaniem uzgodnionych z Ojcem prac. Z tego chwała z wypełnionego zadania, zadatek na nowy etap w formie zyskanych umiejętności i życie. Zwykle człowiek na tyle syty i zadowolony, że wiele osób chce się przytulić i choć posłuchać jak było. Znajdzie się w mig jadło i napitek, czasami także łoże.

Zmyśla się zwykle wtedy, kiedy zasług brak, a oczekiwania rosną co roku, kiedy od lat nikt nic nie dostał w relacjach. Po czasie odwracają się i odchodzą.

Stać na straży sumienia, które jasno dyktuje drogę i sposób zdobycia szczytu. Gdy ciągnie w dół pokusa albo z góry coś straszy, zamknąć oczy i wołać Janie! Samemu trudno osiągnąć szczyt, to również sprawa ducha, nie tylko ciała.

Schodzimy niżej do miejsc, w których pojawia się człowiek. W tych oazach, namiotach będziemy się spotykać z przybyszami. W nich wypatrywać, przyjmować pielgrzymujących championów swoich rodzin, parafii, firm i oaz. To ministrowie spraw zewnętrznych, przez które przychodzi się ze światem komunikować.

Dalej, obwieszczając swoje przemyślenia jakby to były dary wrodzone, które wydobywa się ze skarbca rodzinnego. Tyle ile trzeba. Zwykle na parkingu stoi fura, a w niej kupa gówna do przewalenia. Nie bać się, na to ma sposób Jan. Patrzeć jak puchnie osoba, kiedy się jej przedstawia winy narodu Polski. Jak ma wypalić – przestać i pozostawić do strawienia. Następnym razem podjedzie solo…

Fanty jako najcenniejsze podarki przyjmuje się i ufa, że osoba interesowna będzie czegoś oczekiwać w zamian. To doskonała okazja aby wyłożyć swoje cierpienia.

Tak robi Jan

2026.II.03 MIE