Odwieczny cykl życia podarowany przez Stwórcę odnosi się w relacji do człowieka w postaci niezliczonej ilości łask spadających na grzeszny świat nieświadomy skąd miliardy do potęgi setnej dóbr na niego spada, łącznie z piszącym. Ma to na celu sens terapeutyczny w postaci zobaczenia w drugim człowieku istoty żyjącej z woli i zamysłu Ojca.
To upokorzenie, które przychodzi jak nauczyciel do człowieka pozwala mu otworzyć oczy na swoją nicość, niemoc, nieporadność a jednocześnie tlący się ogień życia ogrzewający ludzi wokoło czy to bezdomny czy kapłan. Z tym doświadczeniem nie walczyć, nie uciekać, nie zrywać się jakby to był horror wyświetlany na ekranie życia. Tak jest. Dlaczego, po co, kiedy się skończy nie wnikać.
Obarczenie koniecznością wyprowadzania największej biedy świata, choćby nie wiadomo ile zer na koncie prezentował do godności osoby znanej i powszechnie szanowanej było dla Jana jak przedarcie się na stronę wroga, przekonanie osidlonego o możliwości wyjścia i przeprowadzenie go na swoją stronę z powrotem.
Dodać trzeba, że w tym Jan potrzebował bogactwa Trzech Króli, aby każdemu jakiś podarek dać czy to pies w banku czy świnia w klubie. Tyle warta dla Jana dusza człowieka. Na koniec tego krwawego pochodu odkupiony i zbawiony człowiek raduje Jana miłosiernym „kawa i kremówka na koszt Jana!”.
Nic by Jan nie zyskał na tym rajdzie na tyły wroga, gdyby nie cała sieć międzynarodowych powiązań, w którą się wplątał ten rodak i której NIE puścił do dziś. Tak rozsądził Jan te sprawki światowe – słuchaniem tego co czytał, pisał ów robaczek i wystawieniu całej siatki na miłosierną krew Zbawiciela oraz światło w adoracjach. Tak ta machina piekielna zaczęła się zmniejszać, a ostatki uciekły widząc w perspektywie post.
Zostało kilka osób, które czytają te święte rady. Im dedykuję ten wpis.
Jana ukochany Syn
2026.I.30 SJPII KRK