Iście kosmiczny to był bój doszukać się odłamków własnego ducha porozrzucanych po krańcach świata – tak zainfekowany teologią pieniądza syn marnotrawny uciekał od ojca.
Radość, którą zafundował Janowi, gdy jak duchowy żołnierz wracał po wojnie, zmieniła się w wielki smutek i żal, gdy swego ojca nie poznał. Taki założony miał okular $.
Zyskiem wątpliwym z perspektywy księgowej, trudnym w oczach matki i niezrozumiałym przez brata, który w kościele został komplet listów, które pokornie spisał i wydrukował. Oto nowy szlak wiary i nadziei dla obecnego pokolenia, które bardziej niż Jana obce marki ceni. Tak łamie całej Familii serce i przekracza przykazanie nr 1.
Ilość dobra, które trzeba było wpakować w formie łask, darów, prawd, miłości czy czystego Ducha Bożego w tego wracającego barana można porównać do wawelskiego smoka odwróconego, z którego udało się zrobić pogromcę zła i pożądania.
Nie sam człowiek staje się zwierzęciem, choć ludzkie ciało posiada dozgonnie. Dla jednego obraza mieć małpokształtne członki dla goryla społeczny awans. Stąd i ludzka rodzina przeżywa ten nagły nawrót na winklu i z nastawienia posiadania przechodzi w cykl dawania. Historia to prawomocna – czas ludzkiego przemijania – rodzę się – rosnę – gromadzę – daję – duchowo wzrastam.
Naród ten dobrze zna biedę,
trud i cierpienia nawzajem
spotyka się tu na co dzień
trudno Polskę nazwać rajem.
List ten podsumowuje podniebne starania Jana, by Polak wiary nie rzucił i trzecią drogę wybrał:
Rano różaniec w ręku niech ma
Ogniem miłości rani w pracy brata
Olśnienia Niepokalanej 12:00
Dodatki prawdy i nadziei do końca dnia
Chwila wytchnienia 15:00, gdy Brat
Schodzi z krzyża w nasz świat
i front wysiłku zmienia
Polska to jedna rodzina kochać czas!
Pomocna ręka Świętego Joachima, wielmożna i szlachetna, warto ją całować, pomaga tym śmiałkom drogi do nieba, którzy z rakiety Jana nie zechcą skorzystać. Dla nich drabina. Polega ona na doskonaleniu siebie i swego otoczenia według poznanych prawd i szukaniu następnego stopnia jak się już wyszło na piramidy szczyt – kasę ma – co dalej? Człowiek rozumny widzi bezsens gromadzenia pieniądza. Stąd droga do otwarcia możliwości bratu, który ugrzązł w siatce, labiryncie, kodzie ograniczeń, w których dominuje chęć ograbienia i zysku bracie. Tak stworzony wirtualny świat, choć miał wyważać wymuszenia, sprowadza człowieka do ręki, która kartę ma.
Nie podoba się to Janowi – miała być ta dłoń pomocna i ofiarować gest czynu, pochodna miłości, którą Bóg w swej dobroci w serce Polaka schował i czystością otoczył, by mógł działać.
Runął komunizm, runęła dominacja pieniądza
teraz rządzi Jan
(i garstka pomocników, których w tym kraju ma,
łącznie z listonoszem)
Utrapieniem wielkim dla nas szczególna rola i talenty wpakowane w naród Polski, które miały zaowocować salwą do nieba w formie Barki, Bogurodzicy czy Ave Maryja a do tej pory słyszy niebo pisklaczki zgnębione, które nucą pod nosem tę ulubioną pieśń.
Reszta przytłaczającą wybrała rolę inną – bogacę się i mnożę, tak osiągnę wyższy stan i popatrzę sobie na Jana i Jego dorobek z góry jak będzie wolna chwila na wakacjach na Karaibach. Jedynie Jan wie, jak wzrasta Eklezja i w sercu rozważa co dnia, kogo na bezludne wyspy wysłać by pokochał w samotności brata.
Ustąpcie Janowi choć raz i oddajcie swoje pierwszeństwo na szczytny cel – dać się zbawić. Już ktoś się przed wami na szczyt władzy światowej wdrapał i widział stamtąd świat. Nikt nie mówi o pieniądzach to narzędzie w rękach władz, nie waszych!
Zechciejcie zwrócić się do Serca Ojca bez zbędnych wycieczek zamorskich typu: wizja monitora, stan konta, blask silnika czy 4 odkurzacz w domu tyle salonów nie ma rąk gosposia, by sprzątać.
Zechciejcie odnowić z Ojcem kontakt. Pomaga i dobry czyn i rozważanie mądrego (dwukrotnie podkreślić) słowa i modlitwa. Kto tego nie zna, czy nie ma, niech się zamknie w sobie – tam spotka tego, który JEST i wzywa.
Serce bezlitośnie wyrzuca brak kontaktu, spojrzenia, choćby westchnienia – pozostaje atak, zawał czy zator nie do opanowania. Halt, stop orkiestra, koniec czasu – aby tak się nie skończył wasz świat bez zwykłego słowa. Janie ratuj.
Boleścią wielką tysiące śmiałków, którzy toną w odmętach świata co dnia, a zdecydowali się z Janem wypłynąć na głębię. W tym niech znajdą się w roli tonącego Piotra i ostatkiem sił, woli, świadomości niech krzykną: Janie chociaż kawa i kremówka. Tak Jan kocha swój kraj, że śmiałków podniebnych harc wita i raczy tym, co ma: światło, gorąc serca, słowo na okrasę by pamiętał, co do niego mówił Jan zanim opuścił Dom Ojca.
Umacnia Was w pokoju ten, który do Ojca zanosi prośby i błaga, by jeszcze jeden dzień jeszcze raz dał Janowi posprzątać ten naród ze spuścizny, którą wlał w serce i umysł wasz wróg, oduczając solidarnej modlitwy na kolanach i ofiary za kraj a nauczył ślęczenia godzinami i łowienia fantów na promocji w gęstwinie błota. To tak jakby rolnik po pszenicę do obory poszedł na żniwa. Znajdzie resztki.
Wywińcie się z tego układu droga prosta.
Jan błogosławieństwa ma i pod sobą możliwości, które sprawią, że co potrzeba dostanie obdarowany na czas. Trzeba prosić, kochać i czekać a nade wszystko ufać, że Brat Miłosiernie poratuje, jak straci cierpliwość nawet Jan. Na dziś sprawa wygląda tak.
Człowiek: Dawaj natychmiast za darmo. Jak nie to wychodzę. Jan zamyka ten monolog klamrą milczenia. Tyle może dziś dać.
Dla pokornych, którzy chcieliby się jednak odezwać po ludzku, przedstawia się drabinę do serca Jana zaczynając od najniższego stanu godnego pożałowania:
- proszę o pieniądze, bo nie mam na naprawę turbo w pasacie
- proszę o dobrze płatną pracę
- proszę o pomoc w pracy, bo nie wyrabiam na pieniądze, które mi płacą
- proszę o możliwości, bo już pieniądze mam
- co o tym myśli Jan?
- już wszystko wiem, co by chciał dostać Jan?
- co u Jana słychać?
- w czym mogę pomóc, bo już wszystko mam?
- oddaję się Janowi na służbę choć na dzień (na próbę)
- czy Jan mnie jeszcze kocha (niewiasta)?
- dziękuję Janowi, udało się dobrze auto sprzedać
- teraz Jan poprowadzi
- co u Jana, jak się czuje bez ciała?
- po prostu słucham
- kocham
- .
Otrzymane: 2023.IX.03 KRK