Zmuszony poprzez władze, które jak zaklęty okrąg spraw, roszczeń i praw światowych kierowały w osobę papieża, niejednokrotnie wydał był swój osąd co do strony tego niemiłosnego uścisku. Tym wewnętrznym postanowieniem zmieniał swoje otoczenie, nastawienia i w efekcie stan rzeczywistości na odpowiadający rzeczywistości.
Stanowienie o sprawach, często duchowych pociąga za sobą rezultat w tkance międzyludzkich powiązań. W tym przypadku stosunek między Turcją a Watykanem. Niszcząc dobro, nie można się odwołać do miłosierdzia, które z tego dobra wypływa. To oczywiste prawo nie ma.
Z posiadania dobra w formie żyjącego Kościoła wypływa obietnica zbawienia, a wraz z nią zdrój łask, w tym przebaczenia. Umiejętnie szafuje się tymi dobrami tak, aby bram Kościoła nie zamykać, ale nieproszonych gości, jakby dopiero nawróconych z naddatkiem wymuszonego mienia, nie zapraszać na ucztę.
Z tych decyzji, polegających głównie na ustaniu błogosławieństwa, poczyna się większa fala dobra, którą może dysponować przyszły szafarz łaski miłosierdzia.
Dla ludzi to po prostu ten Pan, co nam coś da.
2026.VII.11 KIE