Przyjęcie

Kościół jako pływająca barka Piotra cumuje od czasu do czasu przy brzegu i pozwala po dokładniejszym zbadaniu zabrać pewien element na pokład.

To łaski czas. W tym momencie szczególnego zmiłowania ważą się losy niejednego człowieka czy do barki wsiada czy wybiera port, a w nim atrakcje światowe.

Wiele osób chce wsiąść na prom do Nieba ALE:
z towarzystwem do grzechu, kompletem klamotów do zabawy jak i zapasem wszystkiego na cały czas. Niejedna barka by się zatopiła gdyby Jan i jego ekipa nie wyrzucała w sztormie zbędnych butów par. Na takie okazje czekają piranie – dusze żądne krwi świętych.

Pokora z jaką się traktuje również dusze strudzone proszące o strawę choćby duchową owocuje po latach wychowankami jakby rodem z piekła choć boskiego pochodzenia im się nie odmawia … inaczej definiują raj.

Twarde zęby, chciwe dłonie, wielka w sercu pustka – z takim gagatkiem zmaga się nie raz Jan ratując resztki człowieka. Co z tego ma?

Jeszcze jednego członka załogi pod sztandarem miłosierdzia bez granic. Ta drużyna się powiększa zagarniając coraz to większy areał kosztem bezlitosnego egzekwowania swoich praw.

2026.VII.04 KRK SJPII