Łagiewniki – dom i ogród marzeń

Miejscem, w którym doszła do mnie opowieść, dla niektórych wizja, dla całkiem wierzących objawienie Boże, wykuło się w mojej pamięci jak kilofem ryt miłosierdzie jako nadrzędnej zasady nad prawem.

Tutaj ukułem schemat myślenia i postępowanie według miłości miłosiernej dla bliźniego jako dogmat ponad tym, co filozof i teolog myślał. Nad tym nie sposób dumać, trzeba przyjąć to przesłanie, aby dać świadectwo naśladowania Boga schodzącego, pomimo przywilejów jakie miał, do małego domku w Nazarecie. Z tego miejsca rozpoczął zbawiać świat, misja, która trwa do dzisiaj.

Moje dróżki do kaplicy, do Krakowa były wypełnione rozważaniem na temat mojego powołania jako biednego chłopaka, którego Bóg Miłosierny realnie interesował. Dalsze dzieje znacie. Tylem otrzymał, ilem potrafił unieść dla siebie i dla was. Jakże mogłem zapomnieć o tym miejscu, z którego wyszła iskra nadziei na lepszy świat. Nie mogłem.

Jak zachęcam każdego Polaka by zdał relację z tego, co od Jana otrzymał, tak i tutaj zdaję wam listę dóbr, które ubogaciły mnie na tyle, iż po latach mogłem dzielić z naddatku.

Po pierwsze więzi duchowe zawiązane w tym miejscu z pierwszorzędnymi świętymi. To opiekunowie tego wzgórza:

Święta Teresa z Avili i Jej doktorat w formie dzienniczków dla zakonnic by odnalazły drogę do Boga w sobie.

Jej duchowo podobna Różyczka Teresa, mniejsza tylko w ciele, do której żywię tak silne uczucie, żę rozpala miłość Polski do wszystkiego co francuskie, łącznie z obłożonym półfrancuskim ciastem kremem zwanym potocznie ciastkiem papieskim

Święta Maria Magdalena, ze swym pełnym namiętności nastawieniem by uwielbiać Boga w ciele drugiego człowieka i igrać z namiętnościami łącząc je w roszady, które mogą coś dać dla chwały nieba

Duch Świętego Józefa, który mnie poprowadził przez drogę ubóstwa i wykorzystanie drugiego człowieka zgodnie z powołaniem do granic geniuszu (łącznie z jemu przynależnymi dobrami)

Radość wielką z każdego supełka do rozwikłania od siostry czy brata bym mógł przedstawić je jako dar przed majestatem Królowej Miłosierdzia, w którem się jak nastolatek po uszy zakochał. To dar od Świętego Stanisława Kostki, który ze mną na Dębnikach mieszkał

Siostra mądra i wierna, która do dziś trwa jak pokutnica na tym biednym miejscu i kajdanami swej wierności utrzymuje Jana przy sobie. Tak się kocha w Krakowie.

Ruszcie teraz głowami, jak to się stało, że jeździcie autami? Ktoś się zlitował odmawiając sobie jakiegoś dobra z intencją dla Was, a przyjmuje baty za punkty karne, które Polsce nieustannie wystawia świat.

2025.X.18 SJPII KRK