Mózg – mój dom?

Moi drodzy pielgrzymi do domu Ojca! Umyślnie piszę do Was oczekując odczytania i przeanalizowania treści tego listu.

Zaczynam od odwiecznego dylematu czym się kierować czy sercem, czy rozumem, czy podążać za natchnieniem? Wiem co czujecie wchodząc w dorosłe życie. Ten dylemat znał i młody Karol i biskup i papież Jan…

Udajcie się na miejsce święte i zobaczcie ile tam światła, miłości, pokoju. Zupełnie nie tak jak u was…

Monotonnie tłumaczę tę ścieżkę myślenia jeszcze raz. Droga na Turbacz prowadzi wieloma szlakami. Wybiera się zwykle ten, gdzie się zaczyna wędrówkę. Wybór wszystkich szlaków ma ten, który świat ogląda ze szczytu, pod schroniskiem. Większość z Was, moi mili, mieszka na nizinach. Środowisko, w którym przyszło Wam żyć, wymusza niejako drogę, którą możecie wspinać się na wyżyny duchowe.

Staram się oduczyć Was złych nawyków zanim wyruszymy na marsz.
Pierwszy to kierunek – idziemy w góry.
Drugie to zestaw cennych rad jak spakować plecak.
Trzecie towarzystwo Jana.
Jak widzicie wszystko przygotowane, wystarczy Wasze tak.

Trudności w decyzjach, które wielu z Was przeżywa, biorą początek z braku ugruntowania w podstawowych relacjach: Bóg – człowiek, ojczyzna – syn, państwo – obywatel. Te nadrzędne nad osobą władze oddziałują na całe grupy ludzi i w konsekwencji każdego z Was.

Nie trzeba znać na pamięć wszystkich paragrafów prawa, jeżeli się ma brata prawnika. Podobnie trudno się mylić w opcjach politycznych, gdy ma się zapas opowieści dziadka bohatera. Podobną rolę ma za zadanie pełnić kapłan w sprawach związanych z duchową sferą życia. Reszta dylematów pozostaje dla człowieka.

Zobaczcie jak trudno przyjąć naukę o zbawieniu osobie nastawionej na sukces światowy. Cokolwiek uda się Ojcu odebrać dziecku by miał lżejszy plecak – lament i żal coś mi odebrał? Przyjmijcie, że to, co was spotkało miało Was prowadzić do dziś takich jakimi jesteście teraz +-.

Ten ciąg doświadczeń pracuje w każdej duszy przynosząc owoc. U jednego przemyślenia, u drugiego uczucia, u trzeciego gest. W taki sposób Ojciec zbiera plon ze słowa, które do Was w sercu kieruje do dzień. Słowa te emanują przez was tworząc ruch według receptury wklepanej w wasze umysły przez wieki powtarzane do znudzenia. Efekt? Pół-ład. Część niewinnie za słowem Pana podąża. Część została skażona i nakłada na Boży swój plan. Czasem się uda, często wychodzi fałsz. Ostatnia część buduje swój świat. W tych Waszych wyborach mieści się zakumulowane dobro od Ojca i cała reszta.

Myślicie nad tym, jak polepszyć swój los, stan, standard bytowania. Do tego zachęcam, by szukać Ojca w Jego sługach, w Jego czynach, w Jego słowach.

Zawrotna to dla umysłu koncepcja trafić do serca.

2025.VIII.19 SJPII Łagiewniki