Mózg operacji

Miłości pełne serce zamienia się w kamień, gdy normalne odruchy zamieniane są na kpinę, drwiny i fałsz. Dochodzi wtedy do zwątpienia a w rezultacie śmierć sumienia, gdy dobro się złem zwycięża. Takiej dawki nie przetrwa nawet mało wymagający Jan.

Zboczeniem z obranego dobrego toru zajął się mistrz zwątpienie „ach, nie da się”. Udowadniał Wam Papież przez całe lata ile może wskórać chłopak z Wadowic, gdy ma poparcie w Mamie w Niebie i Was na ziemi mój narodzie drogi!

Dostosowaniem się do złudnej normy zajmuje się umysł pozbawiony podstawowych praw łączących sytuacje w jeden spójny obraz rzeczywistości. Tymi prawami zajmiemy się później. Teraz omawiam jak doszło do choroby zwanej spędzienie płodu młodego Polaka, Polki, której nasienie dał Jan.

Uwierzcie mi, że nie da się odbudować tożsamości narodu wiarą tylko jednego człowieka. Potrzeba wysiłku społeczeństwa poddanego woli głowy, która myśli, rozumuje według PRAWDZIWYCH praw.

Dwór, jakim stała się w dobytku inteligencja polska przypomina zamki i pałace przed rozbiorami. Tak – dobrze się wiedzie nam. Nie dostrzega ten stan ułomnie ubogacony tego dobra, które Bóg wylewa na każdego człowieka, aby pod koniec miesiąca urzędnik spółki mógł podsumować ile mu w kasie zostało pieniędzy do podziału. To ten fałsz.

Winą nie obarcza się nikogo, ale ten, który najmniej dobra wykonał, a najwięcej podjął z kasy, chwały Bogu nie oddał. Ten mózg operacji pozbawiony życiodajnych relacji zamienia się w próchno jak drzewo, w które kornik wlazł i wyssał cały sok.

Pomocą, którą udzielił sam Pan Jego krew, która jak najświętsza żywica napełnia ledwo trzymające się drzewo, ożywia je i dopuszcza, aby jeszcze kwitło.

Nadzieją niezmiennie zasianą w sercu każdego człowieka, a w sensie szerszym narodu, oddanie chwały Bogu poprzez ofiarę z siebie, ze swojego na wypełnienie powołania, którym powtarzam po kolejny raz, miłość braterska.

Glejtem, który wam pozostawiam po wsze czasy moje słowo, które uczy jak należy rozumować w Prawdzie. Wszystkie encykliki i orędzia zostały prześwietlone Duchem Świętym, stąd przedstawiają wartość dla uzgodnienia mojego pokolenia JPII, pełnego Janowego ducha a mózgiem niesfornym, który ciągle pragnie pójść na swoje i w pełnej sakiewce upatruje zabezpieczenia.

Powróćcie do miłości waszej młodości. Miejcie w poważnym i dosłownym rozumieniu słowa Jana. Jak ktoś nie pamięta, nie chce czytać czy jako młody nie rozumiał, wysili się i odtworzy pielgrzymki Jana do ojczystej ziemi. Co wtedy powiedział?

Mózg przeznaczam do operacji mymi słowami, którem wypowiadał całymi latami. Niech zstąpi duch mój i ożywi słowo w narodzie Jana.

2025.VII.4 Łagiewniki