Paradygmat miłości

Te trzy wiara w Słowo, nadzieja i ufność w spełnienie obietnicy i ból, jakiego potrzeba by wykonać podarowany w Słowie plan jasno predestynuje zgodę jako tą, w której najpewniej dzieje się wola Ojca.

Pełny dzban wiary wylany na lud poddany tworzy zasiew. Niebieska barwa nieba doskonale naświetla co i jak wygląda. W tym świetle widzimy siebie. Początek dobra zaszyty w słowie jak zasiew kiełkuje pod wpływem nadziei padających spojrzeń ludzkich oczu. Ciepło spojrzenia i ofiarowany czas zachęca by nowy byt wstał. Czy to roślina czy dojrzewający w łonie matki syn – patrzy się z tęsknotą na to objawienie w pełni. Czyn, który dokona z chwilą przekroczenia granicy życia da otoczeniu upragniony uśmiech: JEST. Toczy się koło życia przez pokolenia nie dając odpocząć Janowi. Zmagania, pytania, lament, śmiech i łzy.
Być i mieć postanawia Jan dla tych, którzy drogę w Tatry z Janem przetrwali. Ochotnicy zmęczeni pochodem na szczyt odnajdą po chwili odpoczynku byt, a z nim sposób na posiadanie. We wspólnocie łatwiej.

Na tym się moi mili zasadza nadrzędna nad wami władza, by służyć tym, którzy tak jak kiedyś wy chcieli więcej mieć. Takimi ścieżkami Jan wyprowadził całe narody z szalonego pędu za posiadaniem w swoim garażu całego świata.

To niemożliwe, nieprawdaż?

2026.IX.18 SJPII KRK