Moje odrodzenie

Ból, który wywołał pocisk przeszywający tkanki brzucha miał za zadanie skłonić do życiowego spojrzenia na posługę ojca dla chrześcijan a przedstawiciela Kościoła dla ludzi kroczących drogą inną niż ta, którą prowadził kapłan. Z życia w tych momentach przypomina sobie Papież twarz Stasia i wokoło kręcący się świat. Na ustach Jezus, Maria.

Nieprzypadkowy zbieg okoliczności z datą objawienia Fatimskim dzieciom przesłania o konieczności miłości, modlitwy i pokuty odebrał przyszły pasterz w formie zabezpieczonych tajemnic jako prywatne wezwanie do działania. Nieufność co do prawdziwości przesłania zepchnęła ten niebiański list na skraj stołu, na którym czekał do rozważenia.

Swoisty bat, który wymierzył Janowi niedoszły zabójca, posłużył całemu kościołowi dla otrzeźwienia i konieczności ewangelizowania, nauczania, uzgadniania wśród warstw społecznych nieskorych do słuchania, a chętnie wyciągających broń. Nauka też wymagała słuchania co do powiedzenia ma mniejszy i słabszy człowiek, choćby pochodził z zapomnianej wioski w dalekiej Portugalii. Cóż było zrobić z tym przesłaniem?

Kościół dysponuje swoją wolą wynikającą z niezależności i wspólnoty osób karmiących się chlebem z Nieba. W tym wyraża się jego sprawcza siła, w tym nad Papieżem, który pozostał bez szans na granicy życia. Ufność w Boga, ufność w Was zawiosła Pielgrzyma do wielu jeszcze miejsc, serc i umysłów ludzi, którzy pragnęli dostać od Jana choćby przeczytany list z okazji.

Niebywałym efektem tych spotkań stała się silna więź z ludem, który ufał i kochał scalając ponownie w jedność osobę człowieka, który przeżył zamach. Moment udania się do Fatimy z zamiarem podziękowania za ocalone życie zbiegł się z dniem wspomnienia teraz dwóch rocznic w kalendarzu Jana. Z tym zostawiam wam rozmyślania:

Dlaczego 13stka okazała się dla Papieża szczęśliwa?

2026.V.12 SJPII KRK